Jak 55 kg zagroziło bezpieczeństwu Polski

ŚWIĘTE OBURZENIE

Zacznijmy od pytania – Czy ktoś kiedyś widział, żeby oburzać się aż tak, mając czyste sumienie?

Działania dziennikarzy ,,Superstacji” są wymierzone w pozycję Rzeczypospolitej Polskiej na arenie międzynarodowej i tym samym uderzają w Jej bezpieczeństwo  wewnętrzne i zewnętrzne. Należy podnieść, iż powoływanie się przez dziennikarzy ,,Superstacji” na niezgodne ze stanem faktycznym okoliczności stanowi istotne naruszenie prawa” – Pełnomocnik MON ds. CEK NATO Mariusz Marasek

· cała treść tu – http://www.mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/najnowsze/oswiadczenie-pelnomocnika-mon-dscek-nato-f2017-03-17/

 

WYZNANIE WINY

Tak, tym wrednym, paskudnym dziennikarzem byłam Ja. Przyznaję się bez bicia. Waterboarding i porywanie bliskich niepotrzebne.

Dokładna treść mojej relacji, podsumowującej całodzienne próby dotarcia do osób, które coś wiedzą, brzmiała tak:

   „Zarówno stronę Polską jak i Słowacką stworzenie CEK NATO kosztowało wiele wysiłku i pochłonęło ogromne nakłady finansowe. Gwałtowne zerwanie współpracy naraziłoby obie strony na kompromitację. Ale jak wynika z informacji podawanych przez słowackie media, Słowacja z tej współpracy chce się powoli wycofywać. A to dlatego, że między partnerami nie ma zaufania. Zaufania, które jest kluczowe dla dobrego funkcjonowania Centrum, zajmującego się przecież tak wrażliwą kwestią jak szkolenie kontrwywiadu. Słowacja nie ufa Polsce, co jest m. in. pokłosiem nocnego wtargnięcia Bartłomieja Misiewicza i ŻW do byłej siedziby Centrum przy ul. Oczki w Warszawie, co miało miejsce rok temu. Słowakom nie podobają się ciągłe zmiany kierownictwa przeprowadzane bez konsultacji z nimi. Czy Centrum zostanie przeniesione z Polski? Przecież dopiero 6-go marca otrzymało oficjalną akredytację NATO. Wszystkie systemy są akredytowane na terenie naszego kraju i przeniesienie ich z dnia na dzień nie jest możliwe. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz, że Słowacja znajdzie sobie innego partnera, w tym kontekście wymieniana jest Finlandia, a Polska zostanie sama. Informacje zbieżne z podawanymi przez Słowackie media padły również wczoraj w trakcie seminarium odbywającego się w Warszawie na temat funkcjonowania V4 w Europie. To było zamknięte spotkanie w gronie ekspertów ds. bezpieczeństwa międzynarodowego. Tam ekspert ze Słowacji powiedział, że owszem Centrum funkcjonuje, ale nie ma w nim ducha współpracy i wiary ze strony NATO, że Centrum spełni najwyższe standardy szkolenia i zachowania tajemnicy. PEŁNOMOCNIK MON DS. CEK NATO MARIUSZ MARASEK TYM INFORMACJOM ZAPRZECZA I ZAPEWNIA, ŻE WSPÓŁPRACA UKŁADA SIĘ DOBRZE. Ale jak podaje słowacka prasa, tu cytat – „Centrum, które miało być dumą polskiej i słowackiej armii staje się symbolem dezinformacji, amatorszczyzny i niszczenia karier. A paranoiczny Minister Macierewicz i jego ludzie uważają Słowację nie za partnera, a konia trojańskiego Putina w Europie.”

 

KTOŚ TU CHYBA CZEGOŚ NIE ROZUMIE – może i być, że ja.

Proszę wskazać mi miejsce, w którym powoływałam się na „niezgodne ze stanem faktycznym” okoliczności, bo nie widzę. Powoływałam się na to, co podają słowackie media.

Nie podają? Podają – proszę –
https://domov.sme.sk/c/20479842/nato-uz-nerata-so-slovensko-polskym-spionaznym-centrom.html
.

Powoływałam się też na słowa, które padły podczas Seminarium „The Visegrad Group in the European Union„, które odbywało się 15-16.03 w Warszawie i było organizowane przez Visegrad Insight oraz Fundację Współpracy Polsko – Niemieckiej”. Informacje, które tam padły, zostały mi przekazane przez Osobę, która w tym spotkaniu uczestniczyła. Pan M.Marasek, zapewniał mnie, że takie spotkanie nawet nie miało miejsca.

Nie miało? Miało – wystarczyło zadzwonić do jednego z organizatorów i się upewnić, co też zrobiłam.

W końcu, ostatnią rzeczą, na którą się powoływałam była informacja od wspomnianego wyżej Pana Maraska, który zapewniał, że współpraca układa się dobrze i nikt się z niej nie wycofuje. I taką informację podałam.

Jeśli ktoś widzi tu złamanie rzetelności dziennikarskiej, to daję mu pełną zgodę na spalenie mnie na stosie.

 

TROCHĘ O OKOLICZNOŚCIACH

Uwaga! Trochę publicystyki! w dodatku marnej jakości.

Pan Mariusz Marasek (postać notabene ciekawa sama w sobie) rozmawiał ze mną dwukrotnie przez telefon. W jego głosie słychać było średnio dobrze ukrywane zdenerwowanie. Przedstawił mi swój komentarz, ale mimo próśb, nie wyraził chęci spotkania przed kamerą, bo „nie miał czasu”.

Kilka minut po mojej rozmowie z nim, podszedł do nas Miły Pan. Ja i mój operator siedzieliśmy w aucie zaparkowanym na ul. Oczki, kamery były schowane w bagażniku, samochód nieoznakowany. Miły Pan pokazał legitymację SKW i zażądał pokazania dowodów osobistych. Potem dokładnie je obejrzał i spisał wszystkie dane. Po kolejnych kilku minutach, gdy Miły Pan już zniknął, przyjechała Straż Miejska. Panowie wysiedli, zrobili zdjęcia auta i pod groźbą odholowania kazali odjechać. Ale te kilka minut, dzielące jedno wydarzenie od drugiego, a drugie od trzeciego zapewne nie są niczym innym, jak paskudnym zbiegiem okoliczności.

 

STRONA SŁOWACKA MILCZY

Nie policzę ile razy tego dnia wykręcałam numer do Rzecznika Prasowego słowackiego MONu. Telefon albo milczał, albo połączenie było zrzucane. Próbowałam z kilku numerów, niestety miałam same polskie, może w tym tkwił problem. Artykuł w słowackich mediach pojawił się 10 marca. Autorowi również od tego czasu nie udało się uzyskać komentarza ze strony MON.

Spróbowałam więc skontaktować się z Attache wojskowym Słowacji w Polsce. Po kilku rozmowach ze Smutnym Panem z Ambasady, zapewniono mnie, że wprawdzie nie mogą mi dać numeru, ale przekażą mój i Attache na pewno zadzwoni. Nie zadzwonił.

 

Z TEMATU NICI

Po ponad stu wykonanych tego dnia telefonach, co pewnie przybliżyło mnie o lata świetlne do raka mózg. Po wytrzepaniu z włosów milionów szarych komórek, które wypaliły się w wyniku frustracji spowodowanej kompletnym blokiem informacyjnym. Po kilku kieliszkach rumu, w którym próbowałam utopić, jak osę, swoją złość na wielkich i maluczkich tego świata – poszłam spać. Podłamana, że tak niewiele udało mi się dowiedzieć, że następnego dnia sobota, więc temat z braku nowych informacji umrze śmiercią naturalną. Ot kolejny temat niewypał.

JAK MÓWIĄ, ŻE NIE, ZNACZY COŚ JEST NA RZECZY

Ale Pan Marasek postanowił zadziałać impulsywnie i bez namysłu. Nie mówiąc o krzcie dyplomatycznej żyłki. Jego oświadczenie sprawiło, że temat odrodził się jak Feniks z popiołów i zaczął żyć własnym życiem. Spowodowało, że zarówno ja, jak i wiele innych osób, które nie były przekonane, czy szukają w dobrym miejscu, nabraliśmy pewności.

Tak więc Moi Drodzy…pozostaje mi ubolewać, że Pan Marasek nie wymienił mnie w oświadczeniu z Imienia i Nazwiska. Może zostałabym wtedy internowana, albo chociaż zamknięta na 24, przybyłoby mi kilku hejterów na TT. A tak to nic… Muszę się więc chyba bardziej postarać z tym „godzeniem w bezpieczeństwo RP”. Tym samym obiecuję, że tematu nie porzucę. Zapewniam również, że w tym tekście jest dużo ironii. Także tej auto, bo niestety ważę trochę więcej niż 55 kg ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *